Roman Ficek pokonał 2000 km w Skandynawii – jak biegać ultra bez wsparcia
Roman Ficek przebiegł już 2000 km z Nordkapp do Lindesnes. Poznaj szczegóły jego wyzwania self-supported, największe trudności i jak przygotować się do biegu…
Roman Ficek, czołowy polski biegacz ultra, pokonał już 2000 km w swojej ambitnej wyprawie Ficek Runs Scandinavia, która ma na celu przebiegnięcie trasy z Nordkapp do latarni morskiej Lindesnes w około 35 dni.
Jaki jest plan wyzwania Ficek Runs Scandinavia?
Wyzwanie, które Roman Ficek rozpoczął 8 lipca, obejmuje trasę o łącznej długości około 2900 km z przewyższeniem około 115 000 metrów. Trasa prowadzi przez trzy kraje: Norwegię, Szwecję i Finlandię, przechodzą przez największe parki narodowe Norwegii i najdziki park narodowy Szwecji – Sarek. Biegacz przechodzi także przez najwyższy punkt Finlandii oraz najwyższe szczyty Szwecji i Norwegii.
Roman średnio pokonuje dziennie od 60 do 85 kilometrów. Celem projektu jest pokonanie tej trasy jak najszybciej, bez żadnego wsparcia, jako pierwszy na świecie. Postępy można śledzić dzięki trackerowi GPS, który biegacz nosi ze sobą – tracker pokazuje również, że w wielu miejscach Roman zmuszony jest do wyboru innej trasy niż pierwotnie zaplanowana.
Doświadczenie Romana Ficka w biegach ultra
Roman Ficek to nie pierwszy raz realizuje ambitny projekt biegowy. Wcześniej był rekordzistą Głównego Szlaku Beskidzkiego, pokonał Łuk Karpat – trasę o długości 2300 km z przewyższeniem 110 000 metrów w ciągu 39 dni i 11 godzin. Ponadto dziewięciokrotnie wbiegł zimą na Rysy, najwyższy szczyt Polski, w ciągu 24 godzin. Doświadczenie w biegach górskich i ultramaratonach daje mu solidne podstawy do realizacji skandynawskiego projektu.
Największe wyzwania na trasie – co zaskoczyło Romana?
Choć Roman spodziewał się trudnego terenu, największym zaskoczeniem okazały się warunki na szlakach. „Wiedziałem, że to będzie ciężki teren, bagna, torfowiska, ale myślałem, że będą bardziej biegowe. A okazało się, że często w ogóle nie ma szlaków, jak już jest to bardzo delikatna ścieżka, więc jest dużo biegania na dziko, po niebiegowym terenie” – relacjonuje biegacz.
Problemy pogłębia ciężki plecak, który Roman nosi ze sobą. Waży on od 6 do 9 kilogramów i znacznie utrudnia poruszanie się po miękkim terenie. „Mam na sobie ciężki plecak, ważący ok. 6-9 km, więc sam plecak mnie już wgniata do ziemi, a jak do tego dodasz ten brak odbicia i zapadanie się jak w gąbcem, to jest to bardzo uciążliwe i bardzo męczy ciało. Kiedy dziennie robisz 60–80 km, a z 40–50 km masz po takim terenie, to jest to bardzo wyczerpujące” – wyjaśnia Ficek.
W miarę postępu wyzwania teren zmienia się. Roman wkroczył już na tereny bardziej górzysty i skaliste, co sprzyja bieganiu bardziej niż bagno i torfowiska. Jednak wysokość wprowadza nowe wyzwania – wietrzną pogodę, deszcze, a na najwyższych partiach pada nawet śnieg.
Jak wygląda logistyka biegu self-supported?
Roman realizuje projekt w formule self-supported, co oznacza, że nie ma żadnego wsparcia ze strony bliskich czy sponsorów logistycznych. Wszystko musi zaplanować i zorganizować samodzielnie.
Jedzenie kupuje w sklepach wzdłuż trasy. Noclegi rezerwuje z dnia na dzień lub maksymalnie z dwudniowym wyprzedzeniem – zależy to od tego, gdzie dobiegnę i jakie opcje są dostępne. Śpi w hotelach, hyttach DNT (samoobsługowych drewnianych chatach), hyttach prywatnych wynajmowanych przez turystów lub na kempingach.
Hytta DNT to drewniana chatka wyposażona w łóżka piętrowe, materace, podstawowe jedzenie, naczynia i opał. Goście sami sprzątają chatę po pobycie i płacą za nocleg oraz jedzenie. Znajdują się w górach, dolinach i na terenach przybrzeżnych całej Norwegii. Wejście umożliwia uniwersalny klucz DNT, który Roman nosi ze sobą przez całą wyprawę.
| Aspekt | Opis |
|---|---|
| Forma wyzwania | Self-supported (bez wsparcia) |
| Źródło jedzenia | Sklepy wzdłuż trasy |
| Opcje noclegu | Hotele, hytta DNT, hytta prywatne, kemping |
| Planowanie noclegu | Z dnia na dzień, maksymalnie z 2-dniowym wyprzedzeniem |
| Tracking postępu | GPS tracker noszony przez Romana |
| Średnia dzienna | 60–85 km |
| Waga plecaka | 6–9 kg |
Roman pozytywnie ocenia dostępność miejsc do spania i czystość w domkach. „To zaufanie do ludzi jest dla mnie zdumiewające” – mówi biegacz, odnosząc się do systemu samoobsługowych hyttek, gdzie turyści mają dostęp bez bezpośredniego kontaktu z właścicielem.
Zmęczenie i psychika w biegu ultra bez wsparcia
Po pokonaniu 2000 kilometrów Roman przyznaje, że czuje się znacznie lepiej niż w pierwszych dwóch tygodniach. „Czuję się teraz dobrze, znacznie lepiej niż przez pierwsze 2 tygodnie, kiedy przeżywałem prawdziwe piekło. Teraz jest trochę lepiej, stopy się zagoiły, jestem pozytywnie nastawiony” – relacjonuje.
Jednak zmęczenie rośnie z dnia na dzień. Brak wsparcia na trasie, niewyspanie, codzienny deficyt kaloryczny – wszystko to się kumuluje. „Zmęczenie z dnia na dzień narasta i jest już duże. Niewyspanie, codzienny deficyt kaloryczny się do tego dokłada i zmęczenie rośnie. Jestem już 4 tygodnie poza domem, nie mam żadnego wsparcia na trasie, a bieg ze wsparciem jest całkiem inny. Przez to wszystko, zmęczenie odczuwa się dużo bardziej” – wyjaśnia Ficek.
Ciekawym obserwacją jest fakt, że na szlaku Roman nie spotkał praktycznie żadnych biegaczy, tylko pojedynczych turystów. „W górach nic się nie dzieje. Panuje tu ogromny spokój, nawet w miasteczkach, na ulicy spotykam niewiele osób. Widać, że ludzie lubią tu siedzieć w domach, może zimą częściej wychodzą” – opisuje atmosferę.
Co to oznacza dla polskich biegaczy ultra?
Wyzwanie Romana Ficka pokazuje, że bieg ultra w Skandynawii to nie tylko pokonanie dystansu, ale przede wszystkim radzenie sobie z trudnym terenem i samotności. Dla polskich biegaczy zainteresowanych podobnymi projektami ważne wnioski to:
- Przygotowanie do terenu: nie wystarczy przygotowanie do dystansu – kluczowe jest przyzwyczajenie się do biegania po niebiegowym terenie, bagnie i torfowisku
- Waga sprzętu: każdy kilogram plecaka ma znaczenie, szczególnie na miękkim terenie
- Psychika: bieg bez wsparcia wymaga dużej siły psychicznej i umiejętności radzenia sobie z samotnością
- Logistyka self-supported: wymaga dokładnego planowania, ale również elastyczności i umiejętności adaptacji do warunków na trasie
Pozostało Romanowi jeszcze około 900 kilometrów do pokonania. Biorąc pod uwagę tempo, które utrzymuje, powinien zbliżać się do końca wyzwania w ciągu kilku tygodni od rozpoczęcia projektu w lipcu.
Najczęstsze pytania
Ile kilometrów dziennie pokonuje Roman Ficek w Skandynawii?
Roman Ficek średnio biegnie od 60 do 85 km dziennie. Niektóre dni są bardziej wymagające ze względu na teren, przewyższenia i warunki pogodowe.
Co to jest hytta DNT i gdzie się je znajduje?
Hytta DNT to drewniana chatka samoobsługowa w Norwegii, wyposażona w łóżka, jedzenie i opał. Wejście umożliwia uniwersalny klucz DNT, a gościu sami sprzątają po pobycie i płacą za nocleg.
Jaki jest całkowity dystans wyzwania Ficek Runs Scandinavia?
Całkowita trasa wynosi około 2900 km z przewyższeniem około 115 000 metrów, prowadząca z Nordkapp przez Norwegię, Szwecję i Finlandię do latarni morskiej Lindesnes.
Jakie są największe trudności w biegu przez Skandynawię?
Największym wyzwaniem są bagna, torfowiska i brak szlaków – Roman często biegnie „na dziko" po niebiegowym terenie z ciężkim plecakiem (6–9 kg), co powoduje ogromne zmęczenie.
Czy Roman Ficek ma wsparcie na trasie?
Nie – realizuje wyzwanie w formule self-supported, czyli samodzielnie. Kupuje jedzenie w sklepach, rezerwuje noclegi w hotelach i hyttach, a wszystko planuje maksymalnie z dwudniowym wyprzedzeniem.
Na podstawie: Bieganie.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.